<< Poczatek i sens drogi | Strona tytułowa

Nastolatka z RAD

Gdyby spróbować zobrazować stan w jakim moja córka funkcjonuje porównać można by go do „rozbitego lustra”. Na obecnym etapie rozwoju Darka nie jest jeszcze gotowa skonfrontować się z jakąkolwiek próbą scalenia tych kawałków. Wnioskuję też, że może nigdy nie udać jej się ich scalić. Próby połączenia pewnych fragmentów życia, wielu silniejszym osobom, o przeszłości dużo powszedniejszej, nie udają się. Gdy Daria była niemowlęciem, gdy była całkowicie zależna od dorosłego, nie wypełnił on elementarnej potrzeby, której zaspokojenie umożliwia dzieciom prawidłowy rozwój. Rodzic zawiódł i opuścił. Tak jak niektórzy przeżyli traumatyzujące wydarzenia w przeszłości, Daria też przeżyła. Podobno w trakcie pierwszej sesji terapeutycznej wymknęły jej się słowa, jakby mimochodem „jakoś przetrwałam”. Po chwili już ich nie pamiętała. Jej umysł nie może pamiętać. W ten sposób radzi sobie z traumą i koszmarami przeszłości.

Darka stawała się moją córką, a ja uczyłam się być jej zastępczą mamą. Przebywając z nią, wychowując, kochając i zaspakajając pragnienia mogłam trochę doświadczyć świata jak lustro rozbitego. Czy pragnęłam go poznać? Nie. Nienawidzę go. Nikt przy zdrowych zmysłach nie może go zrozumieć. Żadna osoba, która poznawała świat w ramionach wystarczająco troskliwego dorosłego, nie jest w stanie nawet sobie go wyobrazić. Gdyby Daria miała wybór, to nie chciałaby żyć z „rozbitym lustrem” we własnym umyśle. Ale takiego wyboru nie miała.

Co czuję? Na początku nie chciałam nic dostrzegać. Później dochodziły pierwsze myśli, że coś jest nie tak. Jakoś radziłam sobie z różnymi odmiennymi zachowaniami córki. Nie rozumiałam ich, ale próbowałam je zrozumieć. Wykorzystywałam różne sposoby radzenia sobie z ich przejawami. Czułam obcość. Złość. Wściekłość. Dotykałam swojej ciemnej strony. Nie chciałam być już matką Darii. Mierzyć się z własną bezsilnością? Jak może mi się to udać? Przecież to dopiero początek. Zaczyna się jej dorastanie. Będzie jeszcze trudniej.

Dziś Daria ma 16 lat. Z pewnością czuje, że coś jest nie tak. Nie wie dlaczego tak się dzieje. Wszyscy są winni. Świat jest przeciwko niej. Otaczająca ją rzeczywistość jest niezrozumiała i stale jej zagrażająca. Wizyty u terapeuty przestraszy ją. Na okres czterech tygodni zachowania nietypowe na chwilę ustały. Ale powrócą. Daria jest nieświadoma własnego stanu. Nie łączy zdarzeń w całość. W pewien sposób jest bezbronna. W tym stanie umysłu fakt, że zdała do drugiej klasy gimnazjum zakrawa na cud. Dlatego układa puzzle i próbuje trzymać się pewnych schematów. Psycholog opowiada mi historię adoptowanego chłopca, który po kilku latach terapii i potoku wypowiedzi, które trudno zebrać w spójną całość, mówi „Chcę z TOBĄ grać”. Ten przykład stanowi dla mnie pomoc. To dziś jest mi potrzebne.
Jeśli nie zmienię własnych oczekiwań i nie ukołyszę matczynych tęsknot, oszaleję. Przypominam sobie momenty, gdy Darka opiera głowę o moje kolana, gdy stoi obok, chcąc czegoś, ale nie umie poprosić. Daria nie może mi zawierzyć, gdyż tej straty nie zaryzykuje. Czy przyzwolę jej na to? Czy uda mi się rozstać z marzeniem o mamie i córce, którymi nie jesteśmy, ani nie będziemy? Czy przetrwamy?

Rozmawiałam z rodzicami, którzy mają dzieci z tym syndromem zaburzenia więzi. Spotykałam się z psychotarumatologiem. Daria odbyła również trzy takie spotkania. Gdy w Szczecinie zorganizowano konferencję „Zrozumieć dziecko z RAD (Reactive Attachment Disorder - Zespół Zaburzenia Więzi)” pojechaliśmy na nią wspólnie z mężem. Chyba jeszcze tylko nie pisałam o tym. Pisanie to mój sposób na radzenie sobie z własnym wyczerpaniem emocjonalnym. Chwytam się go jako ostatniej deski ratunku. Chcę również, by moje dzieci mogły lepiej rozumieć to co dzieje się w naszej rodzinie.

Jestem obiektem. Tą, która reprezentuje całe zło tego świata. Daria zmienia swoje i nasze życie w pasmo udręk. Wini wszystkich za swoje niepowodzenia. Atakuje, bo nie umie rozwiązywać problemów. Nie rozumie innych, gdyż ma poważne trudności z odczuwaniem empatii. Staram się to rozumieć, ale chwilami nie wystarcza mi siły ani wiary.

Źródło - nasz-bocian.pl




Dodaj komentarz Wyślij TrackBack