<< Jestem super, to swiat musi sie zmienic | Strona tytułowa | Wychowanie i kontrola >>

Dobrzy ludzie

Dzisiaj sobie o nich przypomniałam. Może to dzięki nim nadal trwamy, nie zwątpiliśmy, nie rozpadła się rodzina. Dominika w swojej chorobie dążyła do tego rozpadu, dążyła do tego by mnie i męża rozdzielić, nawet sama to przyznała w rozmowie z babcią. Na szczęście znalazły się osoby, które okazały nam zrozumienie, dały wsparcie i siłę, by przetrwać. Nasi terapeuci, pani pedagog, która czuwała nad córką w szkole podstawowej i gimnazjum, panie z Mopsu, pani ze świetlicy środowiskowej, pracownicy ośrodka adopcyjnego - oni wszyscy byli i są świadkami naszych codziennych zmagań i nigdy nie dali wiary w to, że wyrządziliśmy Dominice krzywdę. Oczywiście trzeba tu wymienić także, a może przede wszystkim moich kochanych rodziców i przyjaciółki. Rozrzewniłam się nawet trochę. Całkiem sporo uzbierało się tych osób. Dobrze ich mieć i dobrze przypomnieć sobie, że ich mamy. Zwłaszcza w kontekście ciągłego bycia na cenzurowanym, ciągłego bycia ocenianym przez bliższe i dalsze otoczenie nie mające pewności czy uwierzyć nam czy Dominice mnożącej oskarżenia pod naszym adresem, a także frustrujących kontaktów z najróżniejszymi psychologami i pedagogami, którzy powołują się na swój autorytet i mienią znawcami tematu, a faktycznie wcale nimi nie są. Wielu ludzi bardzo nas skrzywdziło, dając się wciągnąć córce w grę "obrońcie mnie przed moimi rodzicami", część z nich skrzywdziła tym także samą Dominikę. Niektórzy zadali nam rany, jakie pewnie długo będziemy musieli leczyć. Dzisiaj jednak stawiam sobie przed oczami tych dobrych ludzi i o nich chcę pamiętać.




Dodaj komentarz Wyślij TrackBack