<< RAD okiem pedagoga | Strona tytułowa | Slodycze >>

Moja J. - relacje rodzicow

Moja córka dla osób obcych (znajomi, dalsza rodzina) jest miła, uczynna, wszyscy się zachwycają sympatyczną dziewczynką. Kiedy nie miałam jeszcze pojęcia o RAD (dwa lata temu nie wspominano o tym na kursie adopcyjnym, na który uczęszczałam z mężem) zastanawiałam się co ze mną jest nie tak, że nie potrafię zapanować nad dzieckiem. Powiem więcej, kiedy w domu są okresy spokoju (córka jest wyciszona, nie stawia oporu, itp.), to mi się wydaje, że to był zły sen, że sama sobie to wymyśliłam. Natomiast kiedy przychodzi, najczęściej nagle i niespodziewanie ten wybuch złości, agresji, to nie wiem co robić. Staram się czekać, aż trochę minie, nie zawsze to się udaje. Kiedy ignoruje zachowania córki, nie chce podejmować bitwy, bo z góry wiem, że przegram i tak nie uda mi się wyegzekwować tego co chciałam np. umycia głowy, to J. zaczyna krzyczeć, trzaskać drzwiami, podchodzi do mnie lub męża i świadomie prowokuje. Często brak reakcji doprowadza córkę do jeszcze większej histerii. Kładzie się na łóżku i czeka na naszą reakcje. Kiedy J. wołamy to albo nie przychodzi, albo stanie za drzwiami ze spuszczoną głową, unika jak ognia kontaktu wzrokowego.

Wróciliśmy z konsultacji ze szkoły. Wezwała nas pani od matematyki. Dwa dopuszczające z klasówek, z kartkówki super - 4,5. J. nie przejmuje się ocenami. Nauczycielki twierdzą, że dziecko jest miłe, tylko się obraża, jak coś pójdzie nie po jej myśli. Wszystkie zgodnie twierdzą, że nie potrafi się skoncentrować, rozmawia na lekcjach, rozgląda się. Po powrocie kiedy próbowaliśmy rozmawiać J. spuściła głowę, odwróciła wzrok i już chciała wpaść w te swoje nastroje. Delikatnie wzięłam J. za rękę, powiedziała : "Wierzę, że potrafisz się dobrze zachowywać". Trochę się uspokoiła. Teraz odrabia z mężem matematykę. Wiem, że obydwoje bardzo się starają, a ja modlę się aby był spokojny wieczór. Zapomniałam dodać, że moja córka chodzi do pokoju nauczycielskiego i czaruje panie, pragnie uwagi, chce być zauważoną, lubi jak ją chwalą, choć czasami te zachowania są dla nich uciążliwe np. wygina im palce - niby taka sztuczka. Moja J. łatwo nawiązuje kontakty z osobami albo słabszymi od siebie, albo z młodzieżą z problemami. Na temat spraw damsko - męskich jest już bardzo dobrze poinformowana, niejedno widziała. Łatwo ulega złym wpływom.

Moich próśb czy poleceń nigdy nie wykonuje od razu. W zasadzie dopiero jak ja stracę cierpliwość i krzyknę, to jest efekt. W zachowaniu starszej jest coś bardzo irytującego dla mnie. Często jej zachowania odbieram jako prowokację. Bywa, że jak się zdenerwuję, to ona chichocze. Widzę, że wyprowadzenie mnie z równowagi daje jej satysfakcję.

Fragment pochodzi ze strony: nasz-bocian.pl




Dodaj komentarz Wyślij TrackBack